16 listopada 2009
O tym, jak Platforma zakłamuje geografię
Dzisiejsza lektura jednego z lokalnych portali (dokładnie lca.pl) powaliła mnie dosłownie z nóg. Wyczytałem mianowicie, że moje miasto (Legnica) jest mniejsze od Lubina, mimo że jest większe. A wszystko to, za sprawą kalendarza Platformy Obywatelskiej, która już raz wsławiła się „mapowym” wcieleniem Świnoujścia (Swinemünde) do niemieckiej macierzy. Teraz przesiedliła z Legnicy do Lubina jakieś 30.000 tysięcy ludzi. Istne cuda.
W kalendarzu na ostatnich stronach mamy mapki. Na mapkach grubo ponad 100-tysięczna Legnica ma taki sam symbol, co nieco ponad 20-tysięczny Świebodzin. Za to niespełna 80-ciotysięczny Lubin ma symbol taki, jakie należy się ponad stutysięcznym miastom. Takie geograficzne rewelacje znaleźć można chociażby w kalendarzu europosła PO, Piotra Borysa, który jest z… Lubina. Pytanie tylko z którego Lubina. Tego ponad stutysięcznego czy tego niespełna 80-tysięcznego?
Czytamy też o największych miastach Dolnego Śląska. Według kalendarza PO są to: Wrocław, Wałbrzych, Jelenia Góra i… Lubin. Ale za to Legnica, w której Piotr Borys nie mieszka, jest stawiana na tej samej szali co Nowa Sól (jakieś 40.000 mieszkańców) i Kłodzko (jakieś 25.000), mimo że od tych miast jest jakieś 3 razy większa i liczniejsza. Ale za to kalendarz wydany przez PO, swoje luki w geograficznej wiedzy rekompensuje inną wiedzą.
Możemy bowiem znaleźć tam tak pożyteczną wiedzą, jak sposób rozmieszczenia sztućców, czy też to w jakim kieliszku trzeba podać czerwone wino, w jakim białe a jaki kieliszek należy się likierowi. Jest też napisane, w jakich temperaturach należy wina podawać a nawet przeczytać można o najpopularniejszych rocznikach win. Przyznacie Państwo, że to o wiele bardziej przydatna wiedza, niż jakaś tam żonglerka liczbami.
Bo kogo tam w Brukseli może obchodzić ile mieszkańców ma Lubin czy Legnica, czy Pabianice są większe od Łodzi, czy Warszawa jest jeszcze stolicą Polski, czy też jest już nią Berlin (wersja dla lewaków – Moskwa). Ważne, że każdy kto się zapozna z kalendarzem, będzie mógł błysnąć na salonach elokwentną znajomością win i nie skompromituje się nieumiejętnym rozmieszczeniem sztućców. Nawet jeśli będzie mieszkał w Swinemünde. Przepraszam, w Świnoujściu.
Piotr Cybulski
Fot: KL (lca.pl)
Komentarze (1)



Na tej platformie samo prostactwo.