Z wielkim zażenowaniem przeczytałem o spotkaniu Bronisława Komorowskiego z Henrykiem Blidą, mężem Barbary Blidy, kobiety która popełniła samobójstwo. To oznacza, że marszałek Komorowski już nie tylko nisko upadł, ale upadł wręcz 2 metry pod ziemię, by pożywić się zwłokami samobójczyni. Tylko po to, by odnieść jakiś, najmniejszy choćby, sukces.
Białoruś, mimo iż nie bierze udziału w Mundialu, jest dziś na ustach wszystkich komentatorów. Wystarczyło tylko, by Jarosław Kaczyński podczas wczorajszej debaty lekko wplątał ten kraj w swoją wypowiedź i już powstało larum. Zupełnie jak niegdyś w przypadku orzeszków z Gabonu, kiedy to niczym grzyby po deszczu, zaczęły po kraju wyrastać Fronty Obrony Dobrego Imienia Gabonu (FODIG).
Wczoraj miałem do wyboru (niczym ten osioł, któremu w dwa żłoby dano) debatę kandydatów na Prezydenta oraz mecz Argentyny z Meksykiem. Oczywiście wybrałem wariant drugi, bo ten pierwszy mierzi mnie swoją miałkością ostatnio. Obejrzałem mecz na żywo a debatę z retransmisyjnym poślizgiem.
Trwają nieustanne zaloty sztabów PO i PiS o zjednanie sobie poparcia Grzegorza Napieralskiego, który w I turze wyborów zdobył prawie 14% głosów. To dorobek, na który łaszą się Komorowski z Kaczyńskim, bo jego zdobycie przechyli języczek u wagi wyborczej.