Wczoraj, w tekście “Drzewko prawdy”, odniosłem się do wywiadu, jakiego udzielił Mirosław Drzewiecki, podczas swojego pobytu na Florydzie. Wyszło jednak na jaw, że odniosłem się do czegoś, czego de facto nie było. A raczej było tylko trochę, bo cała reszta została tak w ogóle zmanipulowana, zdaniem Drzewieckiego przynajmniej.
Wciąż głośno na temat wywiadu, jakiego Mirosław Drzewiecki udzielił w czasie swojego pobytu na Florydzie. Powiedział tam wiele gorzkich słów, rzucił parę oskarżeń, co spowodowało lawinę krytyki, stoczoną brutalnie na głowę Drzewieckiego, tak jakby na brutalną prawdę, zawsze trzeba było odpowiedzieć równie brutalnie.
To już zaczyna być trochę nudne. Jedni zabierają, drudzy zwracają. Potem znów ci sami zabierają, ci sami zwracają. Potem przychodzą po nich inni, też zabierają, po tych co zwracali też przychodzą inni i też zwracają. Wszystko się zmienia, poza tym tylko, że postkomuna wciąż ma się dobrze.
Żyjemy w takich czasach, w których splendor, sława i zaszczyty należą się głównie bogatym oraz tym, którzy potrafią się dobrze “zakręcić”. To zakręcenie daje im tzw. plecy, wtedy można załatwić sobie już prawie wszystko, zwłaszcza w Polsce. W całym tym targowisku próżności wydaje się, jakby miejsca brakowało dla zwykłych ludzi, którzy nie mają pleców ani łokci, by się nimi rozpychać. Nie mają, bo mieć nie chcą.