7 września 2010

„Solidarność” potrzebuje nowych bohaterów

Od dłuższego czasu trwa spór o to, jak upamiętnić ofiary tragedii smoleńskiej, zwłaszcza Prezydenta RP, śp. prof. Lecha Kaczyńskiego. Krzyż, pomnik, aleja nazwana jego imieniem czy skwer – to wszystko pomysły godne realizacji, ale czy adekwatne do jego zasług?

Dużą część swojego życia Lech Kaczyński oddał Solidarności, mimo że wielu starało się jego rolę w opozycji umniejszać a często nawet całkowicie zatrzeć o niej ślad. Wielu osobom Solidarność kojarzyła się z Lechem Wałęsą czy Henryką Krzywonos, choć ich udział w tym wszystkim, choć głośny, nie jest pozbawiony kontrowersji.

Przez długi czas zapominano o Gwiazdach czy Annie Walentynowicz, którzy w Solidarność zaangażowali się dla wolności, a nie późniejszych apanaży. Dlatego teraz, gdy Wałęsa opływa w luksusy, to Gwiazdowie wiodą skromne życia, tak jak wiodła je za życia Anna Walentynowicz.

I gdy stanęliśmy na dziwnym solidarnościowym rozdrożu, gdy obecna Solidarność chce w jedną stronę a jej dawni liderzy w drugą, zamierzając historię upaństwowić i oddać w „jedynie słuszne” ręce, to warto pamiętać o tej osobie, która z Solidarnością była wtedy, gdy ona najbardziej potrzebowała wsparcia.

Może nawet potrzebowała rehabilitacji, oddania historii Solidarności jej właściwego miejsca i rzucenia światła na te osoby, którym Solidarność zawdzięczała tak wiele, być może więcej niż Wałęsie. To dopiero za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego wielu dowiedziało się o tym, że wtedy był tam ktoś taki jak Anna Walentynowicz i jak ogromny był jej udział w solidarnościowej historii.

Nie mówiono o niej dotąd zbyt wiele, bo i ona o sławę nie zabiegała, chciała jedynie prawdy, którą bardziej  umiłowała nad zaszczyty i stanowiska. Dopiero gdy Prezydentem RP został Lech Kaczyński, cała Polska zobaczyła blask pięknej postaci, jaką była Anna Walentynowicz. I gdy dziś patrzymy na te wszystkie zaprzedane twarze, które niegdyś mieniły się być ikonami Solidarności, to dziś ona sama, jak nigdy dotąd potrzebuje nowych ikon.

Nie Wałęsa, Krzywonos czy Borusewicz a Lech Kaczyński dziś powinien zostać uhonorowany mistycznym pomnikiem bohatera Solidarności, jako człowiek, który nigdy się od niej nie odwrócił, nie obrzucił złym słowem i nigdy nie powiedział, że jest zła i niepotrzebna. Nie zrobił tego, bo Solidarność miał w sercu, a nie tylko w sferze wyrachowania, gdzie robi się coś tylko dlatego, że to kiedyś może się opłacić.

I jeśli dziś Solidarność wybiera drogę Lecha Kaczyńskiego, biorąc go za swój wzór, jeśli czuje się wobec niego wdzięczna, to niech Wałęsa i Krzywonos, razem z Borusewiczem i innymi dawnymi solidarnościowcami, których przekupiono stanowiskami, zamilkną. Niech poczują, że kara za zdradę być musi, także za zdradę ideałów Solidarności.

Piotr Cybulski


dodajdo.com


Komentarze (3)

 

  1. Janusz pisze:

    „Wielu osobom Solidarność kojarzyła się z Lechem Wałęsą czy Henryką Krzywonos, choć ich udział w tym wszystkim, choć głośny, nie jest pozbawiony kontrowersji.”
    Drogi autorze – a czy zdajesz sobie sprawę, że wielu pierwszy raz usłyszało o pani Krzywonos właśnie po zjeździe Solidarności? Nie była ona wcześniej na pierwszych stronach gazet. Nie mówiono o niej w telewizji. O Gwiazdach i Walentynowicz trąbiono zawsze kiedy nazywali Wałęsę esbekiem.

    „Przez długi czas zapominano o Gwiazdach czy Annie Walentynowicz, którzy w Solidarność zaangażowali się dla wolności, a nie późniejszych apanaży.”
    Mam rozumieć, że ci którzy nie są z nami, nie robili nic bezinteresownie? Mam rozumieć, że Wałęsa od samego początku wiedział, że zostanie w przyszłości prezydentem? Bądźmy poważni…

    „zamierzając historię upaństwowić i oddać w <> ręce”
    Widzę, że Solidarność właśnie znalazła się w „jedynych słusznych” rękach.

    „Nie Wałęsa, Krzywonos czy Borusewicz a Lech Kaczyński dziś powinien zostać uhonorowany mistycznym pomnikiem bohatera Solidarności, jako człowiek, który nigdy się od niej nie odwrócił, nie obrzucił złym słowem i nigdy nie powiedział, że jest zła i niepotrzebna.”
    Autorze – pisałeś już coś o kontrowersjach. Wynosisz na podium człowieka, który od Solidarności nie odwrócił się bo widział w niej politycznie poparcie. Stawiasz go na piedestale, gdyż takie są twoje dzisiejsze przekonania polityczne. Masz do nich prawo, ale nie masz prawa przekręcać historii.

    „to niech Wałęsa i Krzywonos, razem z Borusewiczem i innymi dawnymi solidarnościowcami, których przekupiono stanowiskami, zamilkną.”
    Jakimiż to stanowiskami zostali przekupieni? Zanim zaczniesz rzucać takimi oskarżeniami radziłbym mieć na to dowody.

    Jakie stanowisko ma Wałęsa? Jeżeli uważasz, że urząd prezydenta był przekupstwem, to ładnie to świadczy o narodzie.

    Jakie stanowisko ma Krzywonos? Jaką to zawrotną karierę robiła po 1989?

    Borusewicz? Przecież w 2005 popierał Lecha Kaczyńskiego. Tego samego roku, głosami PO i PiS (!) został wybrany marszałkiem senatu. To PiS się na niego uwziął, gdy ten zdecydował się kandydować z listy PO. Nie byłby dzisiaj wygwizdywany, gdyby związał się z PiSem. W Solidarności byli ludzie o różnych poglądach – zarówno prawicowych i lewicowych. Połączyła ich wspólna niechęć do ustroju i pragnienie wolności. Teraz zdrajcą jest ten, który nie myśli tak jak my.

    Przykro to pisać, autorze, ale nie jesteś obiektywny. Ja nie podważam zasług Walentynowicz i Gwiazdów mimo, że się z ich poglądami nie zgadzam, a niektóre ich wystąpienia uważam za głupie i przepełnione zazdrością. Ty natomiast ślepo powtarzasz te same głupoty, które wypowiada prezes.

  2. antoni17 pisze:

    Panie Piotrze, mam takie samo zdanie na temat przez Pana omawiany.Kompletnie nie zgadzam się z tym co napisał Pan Janusz.Zbyt dużo ogląda tvn-ów, polsatów pewnie czyta wyłącznie GWno.I tak te media kształtują poglądy Polaków (niektórych),którzy sądzą że można ich nazwać inteligentami.Uważam że można być profesorem ale nie inteligentem.

  3. leon pisze:

    Panie Antoni.
    Nie zgadza się Pan z tym, że Pani Krzywonos nie było w ogóle w mediach przed spotkaniem na 30-leciu Solidarności?
    Do Autora- „Wielu osobom Solidarność kojarzyła się z Lechem Wałęsą czy Henryką Krzywonos, choć ich udział w tym wszystkim, choć głośny, nie jest pozbawiony kontrowersji.”- to są brednie. O Pani Krzywonos nie słyszał praktycznie nikt, kto sie nie interesuje polityką i historią.
    Kiedy Pani Henryka Krzywonos zdradziła ideały Solidarności? Swoim wystąpieniem przeciw oszczerstwom Jarosława Kaczyńskiego? Uroczystość z takiej okazji nie powinna być forum przedstawiania swoich wizji, kto chciał kapitulacji i przed kim. Prezesa tam po prostu nie było. Ponadto, mówienie o osobie zmarłej, która nie może się bronić, jest, łagodnie mówiąc, nieeleganckie. Zwłaszcza, że kilka dni potem Kaczyński strofował polityków PO za niszczenie imienia Lecha, bo zmarli nie mogą się bronić.

    Zawłaszczanie pamięci o mitycznej Solidarności ma takie same podstawy, jak budowanie mistycznego pomnika bohatera Solidarności dla Lecha Kaczyńskiego. Liczy się tylko i wyłącznie racja Jarosława Kaczyńskiego i jego wizja historii.

Zostaw komentarz