16 lutego 2010
Popierasz PiS? Jesteś fanatycznym niszowcem!
Teraz o polityce i politykach rozmawia się ze specjalistami od marketingu. Nic dziwnego, Tusk i Obama udowodnili, że teraz politycy to już tylko produkty, produkowane przez marki jakimi są partie. Te marki mają swoje logo, swoje slogany, swoje spoty reklamowe.
Dlatego z zaciekawieniem czytam rozmowę ze specjalistą od marketingu politycznego, zamieszczoną na Wirtualnej Polsce. Czytam tam mi. in.
„Bracia Kaczyńscy? to obecnie produkt niewątpliwie już tylko niszowy. W ich długiej historii były jednak momenty, kiedy ubiegali się – i to skutecznie – o cały elektorat. Z tego wywodzi się przecież prezydentura Lecha Kaczyńskiego. Od pewnego czasu ?Kaczyńscy? i ?PiS? to marki schodzące. Już wiele się z nich nie wyciśnie”
Nastepnie:
„Marka ?Kaczyńscy? znana jest każdemu Polakowi, przy czym ? jak pokazują sondaże ? większość osób jej nie popiera. Niewielkie grono to grupa fanatyków PiS-u. Osób o profilu, że się tak wyrażę, ?dornowskim? jest może trochę, ale jestem przekonany, że srodze się pomylą sądząc, że może istnieć w przyrodzie taki twór jak PiS bez Kaczyńskich. Tożsamość tych marek to drugi ważny czynnik, którego nie uwzględniono”
Po czym:
Marka ?Kaczyńscy? (czyli ?PiS?) ma obecnie mały ten twardy elektorat pozytywny a ogromny negatywny. Ich rynkowy konkurent natomiast, to znaczy marki ?PO? czy ?Tusk? (choć w tym wypadku zdecydowanie nie można utożsamiać tych marek), mają wyniki akurat odwrotne. Proporcje są nokautujące. A na pewno nie będzie to walka Dawida z Goliatem”
Potem jeszcze o retoryce Kaczyńskiego, czy raczej jego narracji, często określanej jako błędna:
„On nie popełnia błędów. On się komunikuje w ten sposób ze swoimi zwolennikami, często zagorzałymi fanami. Umacnia ich niszowe przywiązanie do marki ?Kaczyńscy? i do tożsamej z nią marki ?PiS?. To, jak te działania Kaczyńskiego odbiera grupa mu niechętna, nie ma już dla niego znaczenia. I to jest całkiem racjonalne. Adresować przekaz do całej populacji może sensownie tylko marka uniwersalna. Marka niszowa musi dbać wyłącznie o swoją grupę”
Na koniec jeszcze wniosek::
„Bo marki to przede wszystkim emocje. I dlatego tak je kochamy albo ich nienawidzimy! „
I tyle. W takich słowach można zamknąć nowożytną politykę. Marka, produkt, cena, reklama, emocje. Kupuj PO i Tuska, omijaj niszowy PiS, bo niszowy produkt jest zawsze źle opakowany, bez względu na to, co zawiera w środku. Nie zaglądaj do środka, wierz reklamom i opakowaniom. To trochę jak rynek soków owocowych, w których eksponowane są nie te zdrowe i ze świeżych soków ale te opakowane efektownie.
Wiecie co? W tym kraju nigdy nie będzie dobrze, właśnie teraz to do mnie dotarło. Chyba tak długo nie będzie dobrze, jak o polityce będziemy rozmawiać w kategoriach marki, jakby to była para butów czy napój orzeźwiający, a nie o Polsce, Polakach, polepszaniu naszego życia, normalizowaniu go, o wartościach i moralności.
Zresztą, często się w życiu przekonywałem, że produkt opakowany niezbyt rewelacyjnie może mieścić w sobie przyzwoitą zawartość, lepszą od tej opakowanej nad wyraz zachęcająco. Dlatego nie waham się kupować produktów gorzej opakowanych, te lepsze zostawiam snobom i ludziom bez gustu. Ale cóż, to także jest pewnie niszowe podejście. Ale wiecie co? Dobrze mi jakoś w tej niszy.
Piotr Cybulski
Komentarze (5)



Myślę,że trafne bedą tu słowa Janusza Korwina Mikke – „gdy władzę obejmował PiS, to w gospodarce miała nastąpić tragedia. Tymczasem było źle ? ale tragedii nie było. Były nawet jasne promyczki ? jak np. zniesienie podatku od spadków. Gdy natomiast do władzy doszła PO, to gospodarka miała ruszyć w górę jak rakieta? ale zrobiło się równie źle, jak za PiSu! Jest obojętne, czy rządzi PiS, PO, PSL czy SLD; cała ta Banda Czworga po prostu wykonuje dyrektywy z Mos? pardon: z Brukseli. Z drobnymi odchyleniami. Różnica jest więc tylko taka, że za PiS ludzie oczekiwali katastrofy, więc odetchnęli z ulgą ? a za PO oczekiwali El Dorado i czują się oszukani, bo dostali w łeb.
Chińczycy zlikwidowali swoją Bandę Czworga 33 lata temu?” (źródło: Najwyższy Czas)
Co do niszy, to ma jedną znaczącą zaletę… Nie jest w niej ciasno i każdy znajdzie w niej swoje miejsce.
Kiedys oglądałem film,( już nie pamiętam jego tytułu) w którym partyzanci mieli walczyć z potężniejszym wrogiem. I ze swojej małej liczebności zrobili swój atut… W efekcie liczniejsza armia nie była w stanie pokonać kilku ludzi…
I to cała tajemnica. Wystarczy dostrzec swoje mocne strony i je wykorzystać.
A co do sondaży… to odrębna sprawa.
Te oficjalne (czyt. przeprowadzane przez prywatne, duże agencje) pokazują poparcie dla PO. Z kolei te mniej popularne (darmowe, często internetowe) pokazują poparcie dla PiS w granicach (50-70%).
Kto co lubi.
Przypomnę tylko, że oficjalne agencje coraz częściej robią „badanie opinii publicznej na reprezentatywnej grupie Polaków w wieku powyżej 15 (!) lat”
U góry na zdjęciu widać dwóch facetów.Jeden z nich jest zadufanym głupkiem słuchającym tylko wytycznych Anieli,na niczym się nie zna,myśli tylko o sobie.Taki narcyz.Na którego będę stawiał?
Panie Pawle, po co daleko sięgać. Przecież w filmie „300″ była taka sytuacja… była duża armia i ta mniejsza, która dobrze wykorzystywała swoją niszę (-;
Problem jest w tym, że mamy demokrację, gdzie wygrywa większość a nie nisza. Mądrość jak klejnot jest w cenie i jak dzisiaj widać jest niszowa (ale nie mam tu na myśli PIS), głupota jest wszechobecna i tanio można ją kupić. Dlatego starsi i mądrzejsi wymyslili demokrację, bo jak pisał Arystoteles „Demokracja to rządy osłów, prowadzonych przez hiemy”