21 kwietnia 2010
Nie wystawiajcie Prezesa (apel do polityków PiS)
Przyznaję że ostatnio, niesiony falą tragedii spod Smoleńska, dałem się zanieść za daleko. W całym tym zgiełku żałoby, cichym acz intensywnym, zbyt lekkomyślnie pomyślałem sobie, że Jarosław Kaczyński powinien kandydować na Prezydenta, by kontynuować dzieło brata.
Jednak gdy emocje opadły, nabrawszy nieco dystansu do całej tej sytuacji, przeanalizowawszy wszystkie za i przeciw, doszedłem do jednoznacznego wniosku. Prawo i Sprawiedliwość popełniło dotychczas parę błędów, może nawet więcej niż parę, ale ich największym błędem mogłoby się okazać właśnie wystawienie Jarosława Kaczyńskiego.
Chociażby z tego względu, że Jarosław Kaczyński to polityk, który czuje się jak ryba w wodzie, gdy dzierży w rękach realną władzę, czego dowód nam dał pełniąc funkcję premiera. To nie jest polityk, którego umiejętności predysponują do krzątania się po pałacu, bo powiedzmy sobie szczerze, on by się tam solidnie marnował. W Pałacu nie ma żadnej konkretnej władzy, są żyrandole.
Platforma Obywatelska to zrozumiała, warto by zrozumiało to także Prawo i Sprawiedliwość. Do takiej wojny nie wysyła się jedynego wodza, głównego stratega, założyciela, mentora, dla wielu także autorytetu. Na wojnie bywa bardzo różnie, a tę najbliższą prawdopodobnie PiS może przegrać. O ile sama formacja może sobie pozwolić na kolejną grupową porażkę, to nie może sobie na nią personalnie pozwolić Prezes Jarosław Kaczyński.
Kompletna przegrana w wyborach byłaby dla niego bardzo dotkliwa, zwłaszcza w obliczu tragedii jaka go spotkała, a nie zapominajmy, że jego matka, z którą jest silnie związany, leży ciężko chora i być może jej dni są policzone. To będzie dla niego kolejna tragedia, ale to też powód, by swój czas raczej spędzał przy matce, w wolnych chwilach sterując przebiegiem kampanii innego kandydata PiS, niż sam miałby wystawiać się do pierwszej linii i czas pożytkować na ciągłe podróże po kraju w ramach kampanii.
Abstrahuję już od szans, jakie miałby Prezes PiS w wyborach. Oczywiście nie odmawiam mu prawa do wygranej, która jest w jakimś znacznym procencie możliwa, ale też nie odsuwam wizji porażki, jaka mogłaby go spotkać, co też jest w dużym procencie możliwe. Zmierzam tylko do tego, że PiS i tak już został personalnie przetrzebiony, zatem jako ostatnia formacja w Polsce, może sobie pozwolić na utratę dwóch wodzów w tym samym roku i w dwóch różnych znaczeniach.
Dlatego w obliczu tragedii, drodzy politycy PiS, nie wypychajcie Prezesa na czoło, raczej chowajcie go za plecami i chrońcie jak własnego zdrowia. Postawcie na kogoś, kto ma szansę o coś zawalczyć a jednocześnie nie ma zbyt wiele do stracenia jako polityk. Może to być Ziobro, Ołdakowski (faworyt kataryny), może być nawet Paweł Kowal. Ale na Boga, nie narażajcie Prezesa. Nie stawiajcie wszystkiego na jedną szalę, bo życie nie skończy się za 2 miesiące, wraz z wyborami prezydenckimi.
Żyć trzeba bedzie dalej, trzeba będzie szykować się na wybory parlamentarne, trzeba będzie przygotowywać swoje w nich zwycięstwo. Jeśli już do tego dojdzie i jakimś cudem PiS wygra wybory parlamentarne, to Jarosław Kaczyński będzie mógł, a nawet będzie musiał, zostać premierem. Dlatego nie może iść w stronę Pałacu Prezydenckiego, niech zmierza w kierunku kancelarii premiera, bo to tam jest jego miejsce i jego przeznaczenie.
Piotr Cybulski
Komentarze (10)



Panie Pjotrze nie chcę być monotematyczny, ale proszę zwrócić uwagę, że zza tej jak Pan nazwał nierealnej „żyrandolowej” władzy ułożyliście ciało „bohatera” w chłodnej krypcie Wawelu. Szczerze mu współczuje, pewnie jakby miał wybór sam by się nie zdecydował. Powązki mają o wiele lepszy klimat, no i nie leży się atmosferze konfliktu pokoleń, bowiem nie występują tak radykalne różnice wieku. Nie jest tak, że jako przeciwnik tego pomysłu chciałbym Prezydenta za wszelką cenę stamtąd wysiudać. Degradacji Wawelu się nie cofnie, więc niech mu się tam jak najlepiej spoczywa. Ale przyzna Pan, że zwolennicy okrzyknięcia Prezydenta bohaterem z lekka popłynęli na tzw. flow żałobnym. Nawet jeśli upatrywaliście w nim idola, absolut, patriota ponad patriotami jakkolwiek by go nie wysławiać, to mając „żyrandolową” władzę w kraju, mógł dla niego z urzędu zrobić niewiele, a jak wiemy zrobił jeszcze mniej, chociaż fala medialnej krytyki w jego kierunku za życia była równie przesadzona jak obecna fala uwielbienia. Zamykając już temat śp. Prezydenta, życzyłbym sobie, aby Pan jeszcze raz zrewidował swoje stanowisko co do prezesa J. i przygotowań do pełnienia ponownej funkcji premiera. Lepiej dla Polski, aby ta historia już się nie powtórzyła i proszę mi wierzyć nie modlę się do Donalda, czy kogokolwiek (masona z układu, czy dziada czy…), którego mi za moment pański zwolennik np. Sławomir przypisze. Szacunek dla Pana za wytrwałość w sławieniu idoli. Przez te wszystkie posty ani razu Pan nie uwielbił publicznie własnej Żony.
Zgadzam się z autorem w 100%, Jarosław Kaczyński nie powinien być kandydatem PiS na Prezydenta RP. Dlaczego? Z tego samego powodu dla, którego Tusk tego nie robi.
Pozdrawiam.
Panie Piotrze, a ja tylko powiem, pamietam jak był pan Nadleśniczym … Miałem tę nieprzyjemność pana poznać
i serdecznie się zdziwiłem skąd Pan się w PiS wziął, teraz już rozumiem … V Kolumna.
Ciekaw jestem tylko czy ktokolwiek przyglądał się jak Pan zarządzał Nadleśnictwem Lubin i jakie kontakty pozostały …
Niepozdrawiam WSIoków
Panie Arku to nie ten Pjotr! Ten Pan Pjotr nie zarządzał nadleśnictwem i co ważne nie jest wsiokiem. Ten Pan Pjotr ma ideały i fanatycznych współwyznawców. To jest Pan Pjotr na miarę potrzeb Pana Prezesa J.
Nie wiem skąd biorą się takie głupie pomysły aby Jarosława pchać do wyborów? Chyba z braku wyobraźni. Człowiek ledwie zipie, matkę ma w szpitalu, brata stracił a teraz wciskaja mu, że dla „dobra ojczyzny” musi kandydować. Tą traumę Jarosława podchwiciło już kilku mędrków PO i w komentarzach podkreślają, że wcale im nie przeszkadza jego kandydatura. Można przecież bdzie łatwo w niego uderzyc. Jako człowieka pogrążonego w żałobie. Choćby hasłem, że „wykorzystuje śmierć brata”. Tym niemniej, jak przeczytałem u Pana, że Kataryna proponuje Ołdakowskiego to mało nie padłem z rozbawienia. Chyba się dziewczęciu instynkt stępił. Choć chłop z niego w porządku to charyzmy w nim mniej niż nawet w Komorowskim. A to juz tragedia. Dlatego jedynym sensownym kandydatem PiS powinien zostać Ziobro. Jako idealista świetnie nadaje sie do Pałacu. W dodatku młody, przyciągnie nieopierzona część polskiej populacji. Jarosław potrzebny jest partii. Jak ktoś powyżej napisał, nie powinien kandydować „z tych samych powodów, dla których Tuskus zrezygnował”. Ktoś musi tym wszystkim zarządzać a lepszego niż Jarosław (i w ogóle innego) nie mamy. Tak samo z resztą jak PO nie ma nikogo poza Donkiem na tej funkcji.
A Zbigniew Romaszewski nie byłby dobrym kandydatem? (Żeby Jarosława narazie osłonić).
Krystaliczny, żadnych haków, żadnych teczek, społecznie wrażliwy, świetny legislator, od 1989 roku w Senacie RP.
Mili Państwo,
Jarosław Kaczyński to kawał gościa. Jako polityk i strateg wszystkich z PO zostawia daleko w tyle, co doprowadza ich oczywiście do szału i ciężkiej frustracji. Jestem przekonany, że decyzja, którą podejmie (jaka by ona nie była), będzie decyzją bardzo dobrą, co większość prawdopodobnie zauważy dopiero po pewnym czasie.
A tak osobiście, to te wybory bym sobie odpuścił. Niech się PO udławi władzą, a naród zorientuje się wreszcie, co jest grane.
Tak jest niech się POdławi!!! Pan Jarosław jest strategiem, jest człowiekiem nieugiętym i poprowadzi swoje oddziały bezproblemowo. Wielki dyplomata i prawdziwy gracz jest potrzebny, który zjedna sobie inne kraje, wojownik nawet najlepszy jest tu nie na miejscu. Brata swego on na pewno nie zastąpi ale będzie wiedział co zrobić z pomocą Boska!
A może kandydaturę Pani prof.Gilowskiej ?
Szkoda mi Pana J.Kaczyńskiego,to jest wielki wódz i powinien w tej chwili odbudować PiS i przygotowac sie do wyborów parlamentarnych
Oj beedzie bolalo…. Przykre. Ale dla wielu obserwatorow bylo oczywistym od chwili upublicznienia decyzji o Wawelu, ze Jaroslaw K. w takim wlasnie klimacie poprowadzi swoja kampanie wyborcza. Bardzo przykry to widok, ale trzeba wiedziec kiedy ze sceny zejsc…