24 kwietnia 2010
Gazeta Wyborcza już wie, kto spowodował tragedię pod Smoleńskiem
Polskie społeczeństwo cały czas czeka na kolejne fakty, które dałyby nieco więcej jasności w sprawie tragedii do jakiej doszło pod Smoleńskiem. Czy to był wypadek, czy zamach? Jeśli wypadek, to co zawiniło, ewentualnie kto zawinił. Jeśli zamach, to kto go dokonał.
Niestety Gazeta Wyborcza bardzo pejoratywnie pojęła oczekiwanie społeczeństwa i przedstawia fakty, które nic z tą tragedią wspólnego nie mają, poza tym że mogą rzucić kłamliwe światło na ewentualne przyczyny. Ale przecież o to im idzie, bo taki ich styl.
Dlatego dziś możemy przeczytać o szczegółach incydentu w Gruzji, z udziałem Prezydenta Kaczyńskiego, w sierpniu 2008 roku. Sprawa priorytetowa, więc dziennikarze GW wiedzieli gdzie dotrzeć, kogo i o co zapytać, bo żeby dowalić Kaczorowi, nawet po jego śmierci, gotowi są ze skóry wyjść.
Zatem, szczegóły incydentu wyglądały tak. „Prezydent wszedł do kabiny załogi i zapytał: Panowie, kto jest zwierzchnikiem sił zbrojnych? – Pan, Panie Prezydencie. – To proszę wykonać polecenie i lecieć do Tibilisi – powiedział prezydent i wyszedł nie czekając na wyjaśnienia”
Sprawa doskonale znana. Pilot odmówił, dostał potem order i wydawać by się mogło, że po sprawie. O nie, nie jest po sprawie. Bo przecież nad Smoleńskiem mogło być podobnie, nie? – wydaje się sugerować Gazeta Wyborcza, bo innego sensu wyciągnięcia tej sprawy naprawdę nie widzę.
Zatem wierni czytelnicy GW już snują wizję, jak pół godziny przed lądowaniem Prezydent wchodzi do kabiny, przypomina że to on jest zwierzchnikiem sił zbrojnych i że mają słuchać jego rozkazów, a ten jego najnowszy rozkaz brzmi: Lądujemy za wszelką cenę, nawet we mgle zasłaniającej koniec nosa.
Załoga posłusznie melduje, ze to może skończyć się katastrofalnie, po czym Prezydent podtrzymuje rozkaz, informując, że się o nic nie martwi, bo i tak zostawił w Warszawie swoją kopię zapasową. Samolot się rozbija, piloci mieli rację a GW wie już kto spowodował wypadek. I wszystko jasne.
Oczywiście mogło być inaczej. Np. pilot, 30 minut przed lądowaniem, wziął do ręki Gazetę Wyborczą i po pobieżnym wczytaniu się w treść mógł stracić panowanie nad samolotem, gdyż napotkał tam śmiertelnie powalający stek bzdur i sama świadomość, że tacy ludzie nazywają się dziennikarzami, sparaliżowała go uniemożliwiając lądowanie.
Osobiście ta druga wersja jest bardziej realna, z powodów, których nikomu nie trzeba nawet tłumaczyć, bo nie pierwszy to ich taki tekst i niestety też nie ostatni.
Piotr Cybulski
Komentarze (10)



Glupio bedzie jak sie okaze ze na Wawelu pochowano osobe odpowiedzialna za smierc dziewiedziesieciu pieciu innych. Bardzo glupio. Moze sie okazac ze te tance swietego Wita odczyniane przez prokurasture obecnie maja na celu tylko i wylacznie odlozenie w czasie przekazania tej informacji swiatu. Puszczenie tego w eter przed wyborami moglo by narazic osoby decyzyjne na probe wplywania na wyniki wyborow. Jesli, podkreslam – JESLI tak jest zaiste – nie zazdroszcze nikomu, kto jest odpowiedzialny za forme i czas publikacji tego typu informacji.
A Ty juz z drugiej strony wiesz, ze ani fakt zgloszenia incydentu gruzinskiego do prokuratury przez pana Karskiego, ani fakt zlozenia zapytania sejmowego przez pana Gosiewskiego nie mial zadnego wplywu na atmosfere wokol tego typu sytuacji. Zechciej takze wziac pod uwage wypowiedzi ostatnio udzielone przez panow Walese i Millera – to najwyzsza ranga osoba na pokladzie jest informowana o ewentualnym braku mozliwosci ladowania i o mozliwosciach alternatywnych. Fakt jest faktem – nie wiemy jak bylo w tym wypadku, nie wiadomo czy kiedykolwiek sie dowiemy tak na dobra sprawe. Tak czy siak – cokolwiek sie stalo – to piloci trzymali w reku stery i to byly ich decyzje. Ale Ci ludzie nei dzialali w prozni.
Odpowiedź „KLOP”: Naciski już wykluczono, gdyby były to by tego nie zrobili, tylko milczeli.
A jak chcesz poznać możliwe przyczyny katastrofy, to polecam:
http://filipstankiewicz.salon24.pl/171706,to-mogl-byc-zamach-najwieksze-watpliwosci
Zamiast politycznych rozeazan ludzi silnie emocjonalnie zaangazowanych wole techniczna analize zdarzenia. Polecam:
http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/24626-2010_04_10_tu_154_samolot_prezydenta_rp_rozbil_sie_pod_smolenskiem-45.html
To byl wypadek. Przyczyny polityczne bedzie mozna dyskutowac wtedy, kiedy poznamy przyczyny techniczne.
Ja w to że to był wypadek,nie wierzę.W Rosji rozpisuje się scenariusze,są w tym dobrzy.
Prezydent Litwy demaskuje kłamstwo GW.
Były prezydent Litwy Valdas Adamkus zaprzeczył, jakoby prezydent Polski Lech Kaczyński kazał dwa lata temu swojemu pilotowi lądować w niekorzystnych warunkach pogodowych.
Adamkus powiedział, że w sierpniu 2008 r., gdy leciał do Gruzji z Kaczyńskim, a pilot stwierdził, że z powodu pogody lądowanie odbędzie się nie w Tbilisi, lecz na lotnisku w Azerbejdżanie, prezydent RP po prostu zapytał, czy do stolicy Gruzji będzie można dotrzeć jakimś innym środkiem komunikacji. Po otrzymaniu informacji, że transport z Azerbejdżanu do Tbilisi został już zorganizowany, Lech Kaczyński nie zadawał żadnych innych pytań ani tym bardziej nie wydawał pilotowi poleceń – twierdzi Adamkus. Prezydent RP nie komentował też postępowania załogi samolotu.
O sprawie napisał litewski publicysta Ramunas Bogdanasu, któremu Adamkus osobiście zrelacjonował przebieg zdarzeń w samolocie prezydenta Polski.
http://www.niezalezna.pl/arti...
„Prawdopodobieństwo przypadkowego powstania pierwszej komórki jest równie małe jak narodziny Boeinga 747 wskutek tornada wirującego na złomowisku.” prof. Fred Hoyle
Pani Jadwiga ma rację,tak było czytałam o tym wielokrotnie ,oczywiście nie w GW,TEJ GADZINÓWKI wstyd brać do ręki.A salonowi ogon się pali więc będą pisać wszystko.Oglądajcie jutro TV1 o 20,25min.
Jeszcze kreacjonistow tu nawialo….
No to, moim Panstwo – albo Adam bielan, albo prezydent Adamkus, albo Lech Kaczynski – ktos tu klamie:
http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta/wywiady-krajowe/rok-2008/newsweek-18-sierpnia-2008-r-/
Jak Panstwo mysla – kto..?
No i co – nie wiadomo kto klamie…? Wszyscy jestescie po jednych pieniadzach. Prezydent Kaczynski, wielki patriota, potrafil laczyc przyjemne z pozytecznym i do Katynia jezdzil tylko w przededniu wyborow – parlamentarnych badz prezydenckich. Polecam postudiowanie kalendarza na stronie prezydent.pl.
http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta/wywiady-krajowe/rok-2008/sygnaly-dnia-14-sierpnia-2008-r-/
Była informacja w prasie, że pilot nie usłuchał pańskiego rozkazu.
Ja nie wydawałem rozkazu, ja tylko wydałem polecenia różnym dużo wyższym niż pilot oficerom Wojska Polskiego. I oni zresztą zrealizowali moje polecenia i wydali rozkaz na piśmie.
Pilotowi.
Tak.
I pilot nie usłuchał.
I to jest sprawa sytuacji w naszej armii, o której będziemy rozmawiali z ministrem Stasiakiem, który też ma tutaj odpowiednie przemyślenia, z szefem Sztabu Generalnego, którego kadencja dobiega końca powoli.