22 lutego 2011
„Czarny wtorek – Janek Pospieszalski padł”?
Na ekrany polskich kin wchodzi film „Czarny czwartek – Janek Wiśniewski padł”. W kontekście tego filmu oraz w kontekście ostatniego wydania programu „Warto rozmawiać”, pomyślałem sobie, że dziś też mamy czarny dzień. Czarny wtorek. Stąd ten tytuł.
„Czarny czwartek” jest o brutalnej pacyfikacji manifestantów w Gdyni przez milicję i wojsko w roku 1970. Dziś, w „czarny wtorek” też mamy pacyfikacją, z tym że pacyfikatorzy już nie noszą mundurów i nie mają pałek. Teraz mają garnitury i długopisy do podpisywania decyzji. Czy wszystko się zmieniło? Być może nie, bo śmiem twierdzić, że mocodawcy są ci sami.
Dużo jednak nadziei daje to, że nic nie trwa wiecznie, że taka próżnia dyskusyjna i każdy „reżim” też kiedyś się zakończą i że przyjdą lepsze czasy. Dzisiaj rozmawiałem z Jankiem Pospieszalskim, nie wyczułem w jego tonie goryczy niż żalu. Był to raczej zapał do walki. Będziemy walczyć – to usłyszałem. Tak Janku, będziemy walczyć.
Nie na tym froncie, to na innym, jak nie za pomocą szabli, to za pomocą siekierki, nawet gołymi pięściami, ale będziemy walczyć. I wiemy z kim. Zmienia się sposób prowadzenia wojny, zmienia się rodzaj broni, ale przecież wróg wciąż pozostaje ten sam. Może i Janek Pospieszalski padł, ale wstanie. Trzeba wierzyć, że jeszcze będzie normalnie.
Ja wierzę, dlatego dziś, w rozmowie z Jankiem Pospieszalskim nie mówiłem o „ostatnim programie”, ale o „ostatnim programie przed przerwą”. Bo wierzę, że to tylko przerwa i że Janek i jego „Warto rozmawiać” wrócą.
Powodzenia Janku!
Póki co zapraszam przed ekrany, o północy, TVP1, po raz ostatni „przed przerwą”, Warto Rozmawiać, o złowieszczej postaci Tomasza Turowskiego.
Piotr Cybulski
Komentarze (4)



Tytuł mnie przyciągnął, podsumowanie wpisu rozczarowało. Nie należę do fanów p. Pospieszalskiego, a jego program, chociaż traktował o wielu ważnych kwestiach, był sceną jednego, nieobiektywnego aktora w osobie prowadzącego.
Pani pozwoli, ale pozwolę się nie zgodzić z jej słowami. W życiu nie zauważyłem choć jednego zachowania prowadzącego, które by sprawiło, że oskarżenie o nieobiektywność było uzasadnione. To taka sama prawda jak to, że Kwaśniewski jest wyższy od Kaczyńskiego co najmniej o głowę. Mało tego, ostatnio czytałem wiele tekstów, choćby Zbigniewa Hołdysa, w których nie zgadzano się może z poglądami Jana Pospieszalskiego, ale nikt nie miał zastrzeżeń do tego, w jaki sposób prowadził program. Takie zastrzeżenie mają jedynie ci, co mają je, bo je po prostu mają. Bo on jest PiSiorowaty a tę watahę trzeba krytykować w czambuł i wyżynać. Z pozdrowieniami (-:
Bardzo szkoda, że pan red. Jan Pospieszalski nie poprowadzi już programu telewizyjnego – Warto rozmawić. Był on wspaniały a kwietniu ub.r. gdy na Krakowskim Przedmieściu, przed Pałacem Prezydenckim prowadził rozmowy z ludźmi o mordzie Smoleńskim. To się nie mogło podobać władzy pro-moskiewskiej, która chciała zamknąć ten temat raz na zawsze wraz z zamknięciem trumien ofiar. Tak się jednak nie stało. Jeszcze dzięki Bogu są siły w narodzie wołające i domagające się prawdy. SIŁY TE SĄ I BĘDĄ ZAWSZE!
Ja też żałuję że nie będzie tego programu. Formuła polegająca na udowodnianiu początkowej tezy, połączona z pozornym stwarzaniem wrażania obiektywizmu – pomijając nowoczesny i ciekawy styl prowadzenia programu, kojarzy się z programami z poprzedniej epoki. Zatem dzięki p. Pospieszalskiemu można podróżować w czasie – wracając do telewizji z PRL-u.